Dzień dobry
Każda wymówka jest lepsza od poprzedniej.
Różowa, efemeryczna chmurka za oknem (dawno nie było takiego zachodu), za mało wody w szklance (zaraz się skończy i będę musiała dolać) i przeciągnięty czas nałożenia peelingu z kwasem na stopy (a co jeśli stanie się toksyczny po upływie rekomendowanego czasu?).
Przez ostatnie pięć minut znalazłam co najmniej te trzy wymówki, żeby nie kliknąć w guzik Twój pierwszy post. Już dobrze pamiętam, czemu najczystsze mieszkanie miewałam w okresie wzmożonego pisania. I jak wiele razy można przeczytać jedno zdanie, z zamiarem przepisania go lepiej.
Ten śródtytuł w drafcie nazywał się “Why this, why now”.
A w tym fragmencie Substack poprosił o napisanie, kim jestem, dokąd zmierzam i jak planuję zbudować swoje imperium Paulina Serwatka z jego udziałem.
O żadnej ze swoich ról nigdy nie mówiłam na głos z przekonaniem, że ją faktycznie wypełniam. Czy jestem dziennikarką? Mam na to uniwersyteckie papiery i doświadczenie współpracy z redakcjami. Czy jestem ekspertką kulinarną, która podróżuje, poznaje najbardziej wartościowe osoby w tej branży i może jadać przy ich stołach? Mam na to rachunki i bilety lotnicze. Czy ostatnie dziesięć lat poświęciłam przyglądaniu się kuchni od kuchni, obserwując wzloty, upadki, otwarcia, zamknięcia, powroty, a przy wielu z nich sama doradzałam? Jest na to jakiś tytuł?
Czemu właściwie tutaj?
Teksty w redakcjach oddaje się na zlecenie, numery magazynów, rozdziały książek, własne myśli i słowa filtruje zawsze nadrzędny podmiot. Algorytm Instagrama, choć wspierający w zakresie treści zawierających chleb z masłem, nie przepada kiedy ruszam w jakąś podróż. A szczególnie w taką, z której mogę przywieźć coś więcej, niż rolkę “10 miejsc na udon w Tokio”. Kliknij w nią, byle szybko, mamy dla Ciebie już kolejną, był tam ktoś następny!
Internet, który obserwuje i przy okazji współtworzę, nie jest po stronie miejsc, które nie płyną razem z falą popularności. Rzadko przeczytasz o wybitnej restauracji z bengalskim biryani. Często za to nada się im łatkę lekko obskurnych.
Zinternalizowały się też potrzeby wychodzenia do restauracji, na co odpowiedzią są kolejne koncepty gastronomiczne. Stawia się na design, marketing, modny plating, bardziej niż na smak i płynący z niego komfort, o ludziach w kuchni nawet nie wspomnę. Dajcie już ten chleb z masłem, byle szybko!
Brakowało mi ostatnio “inaczej”.
Przy okazji uspokajam - nie na darmo przez ostatnie siedem lat szlifowałam umiejętność pisania treści na jednym oddechu.
Podobno warto z góry podać częstotliwość i swoje zamiary.
Odpowiem krótkim: zobaczymy. Od czegoś trzeba zacząć. Sama sobie autorem, korektorem, researcherem, okrętem. Dziękuje, ze jesteś!



Aż miło do porannej kawki dostać zastrzyk słów tak ładnie ubranych! Czekam na więcej!
Przypomniało mi się, jak kiedyś dwie panie (wciąż obecne, lecz jako osobne buty) pisały coś na miarę kronik stołowych. Bardzo mi tego brakowało, gdzie ktoś z polotem, ale bez przeemocjonowania napisze po prostu co zjadł, może co czytał i widział w teatrze. Czekam.